Od kiedy pamiętam zawsze się odchudzałam - czasami z pozytywnym skutkiem czasami bez żadnych rezultatów. Niestety były to diety, po skończeniu których szybko wracało się do poprzedniej wagi o ile nie dokładało się jeszcze kilogramów. Ta dieta jest jednak inna - przynajmniej dla mnie. Zmieniła moje życie. Wszystko zaczęło się w lipcu 2008 roku, kiedy zobaczyłam starą znajomą i nie rozpoznałam jej. Była o jakieś 30 kg mniejsza. Opowiedziała mi o tej diecie. To mnie zmotywowało - tak jak ja mam nadzieję, moja historia zmotywuje Ciebie. 6 sierpnia 2008 roku rozpoczęłam swoją przygodą. Początek był trudny, bo chociaż napoje, batony i zupy były pyszne, to jednak zwykle jadłam troszkę więcej na dzień. Jednak łatwo nauczyłam się oszukiwać swój głód, np. pijąc małe ilości wody co chwilkę. Początek diety kojarzy mi się zawsze z butelką wody - towarzyszyła mi dosłownie wszędzie :) Nie będę kłamała - były trudne momenty, np. kiedy siedząc w pracy w porze obiadowej kusiły mnie zapachy z innych biurek albo gdy spotykałam się ze znajomymi i nie mogłam jeść tego, co oni, czy pić alkoholu. Ale wytrzymałam. Po tygodniu nie czułam już głodu a inne zapachy dostarczały mi wielkiej przyjemności w samym ich wdychaniu - wiem, ze to dziwnie brzmi, ale też się przekonasz. Po 3 miesiącach skończyłam z pełnym wymiarem diety i zaczęłam z niej wychodzić. Jadłam coraz mniej gotowych posiłków a coraz więcej "normalnego" jedzenia. Co tydzień zamieniałam jeden posiłek z diety na normalny. Dziwne, ale nadal chudłam :) W grudniu, po 4 miesiącach, byłam gotowa. 17 kg lżejsza - dokładnie o 2 więcej niż planowałam na początku. Pisząc to nadal chce mi się płakać. Wyglądam świetnie i tak też się czuje. Znowu chodzę na randki i wierzę w to, ze mogę wszystko, ze świat należy do mnie. Minęło już 9 miesięcy i nadal trzymam swoją wagę. Są tygodnie, kiedy przytyje kilogram, wtedy w następnym pilnuje się bardziej. Pogodziłam się z tym, ze musze się pilnować, żeby znowu nie doprowadzić do sytuacji, kiedy będę miała +15 kg. Wszystko jest sztuką utrzymania balansu - w tygodniu się pilnuje z jedzeniem, aby w weekend móc poszaleć i zjeść coś, na co naprawdę mam ochotę, nawet, jeśli jest to pizza. Moi znajomi i rodzina byli w szoku jak się zmieniłam - nie tylko zewnętrznie, ale i moje poczucie własnej wartości. Największą jednak nagroda był moment, kiedy idąc ulicą zauważyłam w szybie sklepowej dziewczynę w takiej samej bluzce, jaką ja mam - cofnęłam się, spojrzałam ponownie I uświadomiłam sobie, że to ja! Bardzo wiele tygodni jeszcze nie rozpoznawałam swojego odbicia. Teraz, kiedy już się do niego przyzwyczaiłam, nie wyobrażam sobie, ze mogłoby się ono zmienić. Nie pozwolę na to.
Katarzyna Smela
Zobacz sam jak udało mi się schudnąć!





